Nietrudno się domyślić, że to, co tu zamieszczam, ma usprawiedliwić mój słomiany zapał.
Liczyłam na to, że uda mi się wytrwać z Crescendo dłużej, jednak wena pozwoliła mi tylko na napisanie dwóch rozdziałów. Z tego powodu odczuwam wstyd, co chyba łatwo zrozumieć. Trudno mi przewidzieć, czy już na zawsze żegnam się z tym opowiadaniem, czy nie. Wiadomo, że z weną bywa różnie - potrafi nie pojawiać się przez lata, by nagle powrócić w chwale i zacisnąć na naszych szyjach niewidzialną obręcz zapału i chęci do tworzenia. Niestety, moją gdzieś zapodziałam. I wciąż jej szukam. Pisanie to zbyt wielka frajda, by mówić: "kończę z tym raz na zawsze". Dlatego do zobaczenia, mam nadzieję, że w bliższej przyszłości :)
Dla zainteresowanych lekturą Crescendo strona wciąż stoi otworem, zapraszam.
Camille